Ks. Jarosław Szymczak

Dialog wewnętrzny

To największy wróg wszelkiego naszego dialogowania. Pisała Małgosia o widzeniu świata z dwóch różnych stron i upierania się przy swojej racji. W dialogu wewnętrznym już nie ma sporu, bo jest tylko jedna, jedyna słuszna interpretacja wydarzenia. Nasz dialog wewnętrzny wie po prostu lepiej. Dobra wiadomość jest taka, że można go wychowywać. Trochę o tym piszemy w naszej książce, trochę mówimy w naszych Programach, ale i tak najważniejsze, co z tego przeniesiemy w naszą codzienność.

Absolwenci Programu JA+TY=MY  znają dobrze strategię „obrony męża/obrony żony”, która jest najlepszą aplikacją do wychowywania naszego dialogu wewnętrznego. Działa świetnie i niezawodnie zawsze wtedy, gdy ją uruchamiamy. Jeśli pozostaje zamknięta wśród innych dobrych aplikacji, jakich wiele posiadamy w naszych smartfonach, nie zadziała. Trzeba ją uruchamiać.

Przejrzałem ostatnio aplikacje w moim własnym telefonie. Gdy je instalowałem, wydawały się rozwiązaniem jakichś tam problemów i ułatwieniem życia. Po czasie okazało się, że nie otworzyłem ich ani razu. Podobnie może być z wspomnianą apką z Programu JA+TY=MY. O ileż byłoby lepiej w naszych relacjach, gdyby częściej była uruchamiana. Choć jeszcze się nie doczekała wersji na smartfony, ale jest przecież free jako RPG*. 🙂 Gamemasters potrzebni od zaraz. Dla dobra naszych domów.

ks. Jarosław Szymczak

*RPG – gra fabularna, w której odgrywa się role

Reklamy
Ks. Jarosław Szymczak

Dotyk

Jest takie miejsce, gdzie jestem zawsze drobiazgowo dotykany, niezależnie od wskazania z bramki, którą przechodzę. To lotnisko w Modlinie. Nawet jeśli bramka nie dała sygnału o żadnej nieprawidłowości, i tak jestem proszony o poddanie się procedurze przeszukania. Zdarzyło się, że przez kilka kolejnych tygodni latałem z Modlina i ciągle trafiałem na tego samego pracownika, więc już sobie żartowaliśmy, że mam „swojego” człowieka na lotnisku.

Powodem jest tylko to, że jestem w sutannie. Więc generalnie cały przykryty. I to wystarczy. Nawet jeśli nic na bramce nie zapiszczało. Gdy leciałem w czwartek do Brukseli i stałem w kolejce do bramki, po kontroli bagażu zobaczyłem pracowników ochrony wskazujących mnie sobie nawzajem wzrokiem, by uzgodnić, kto mnie sprawdzi. Ponieważ spotyka mnie to w Modlinie zawsze (i prawie zawsze w czasie innych podróży), znam kolejność przeszukiwania i już sam z siebie pomagam zrobić to sprawnie i szybko. Dopóki bowiem mnie nie sprawdzą, reszta musi czekać.

Myślę o tych wszystkich pracownikach ochrony, którzy nas dotykają, żeby się upewnić, czy nie jesteśmy zagrożeniem dla innych. Dotykają, żeby znaleźć, czy by się upewnić, że z tej strony nie ma zagrożenia?

Myślę o dotknięciach małżeńskich dłoni, które stworzone są do tego, żeby być razem, gdy tylko jest okazja (jak ja i moja sutanna, także na lotnisku). Myślę o rodzicielskich dłoniach, których dotyk jest tak potrzebny dzieciom. To są o wiele ważniejsze procedury bezpieczeństwa, niż nam się wydaje. Bez tego codziennego sprawdzenia, jak bardzo do siebie pasują i jak im dobrze jest razem, nie ma pełnego poczucia bezpieczeństwa w dzieciach. One są silne Waszą jednością.

Zamiast bramek są w naszych domach drzwi. Warto, przechodząc przez nie, przypomnieć sobie procedury bezpieczeństwa. Ot taki rytuał, jak Wasz małżeński dialog. Powinien się rozpoczynać gestem czułości, żeby od razu zasygnalizować jego kierunek—jesteśmy razem i rozmawiamy razem, żeby podzielić się swoimi uczuciami, żeby doświadczyć siebie wzajemnie i lepiej się poznać. Czułość okazywana na początku i w jego trakcie pilnuje bezpieczeństwa naszego dialogu i go chroni; a bez niego Wasze małżeństwo nie rozwinie się. Kiedy siadacie, żeby porozmawiać albo idziecie na spacer, żeby porozmawiać, pamiętajcie o gestach czułości. To pomaga.

Z pamięcią o Was w modlitwie, zanoszonej przy złączonych dłoniach 🙂

ks. Jarosław Szymczak