Małgorzata Rybak

trzy gole Roberta Lewandowskiego

Jestem wzrokowcem do bólu. Jeśli nie widzę, to nie słyszę. Ale w ostatnią sobotę wieczorem, gdy jechałam do sklepu całkiem już po ciemku, w radiowej „Jedynce” leciała akurat na żywo relacja z meczu Polska-Dania. I Lewandowski strzelił pierwszego gola. Nie widziałam wszystkich tryumfalnych gestów i oznak radości, które normalnie skupiłyby moją uwagę. Mogłam tylko słuchać. I nawet nie tyle poruszyła mnie słowna żonglerka sprawozdawcy, który stał się jak Wojski i Jankiel w jednej osobie, opowiadający metaforyczny epos o bohaterze. Bardziej słyszałam to, co działo się na trybunach.

Na trybunach był szał. Huk. Nazwisko strzelca skandowane z taką siłą, że stadion powinien rozpaść się na kawałki. I myślałam o tym, co musi dziać się w sercu i umyśle Lewandowskiego. Jak pochłania tą energię, wysyłaną przez trybuny, jak zaczyna z nią współgrać, jak ona zaczyna pisać sens jego gry. Jak euforia przekłada się na działanie. Więc nie zdziwiło mnie kompletnie, gdy – wsiadłszy do auta z powrotem z zakupami – zostałam poinformowana o kolejnym golu. Lewandowski te następne bramki musiał strzelać z wielką lekkością, jak na skrzydłach, które podarowali mu w prezencie kibice.

Klik. Zaraz skojarzyło mi się z tym, czego mężczyzna potrzebuje jak powietrza. Uznania. To potrzeba, wokół której – obok szacunku – buduje się jego męska tożsamość. Tym więcej jest zdolny dać z siebie, im bardziej zostaje to zauważone i docenione.  Jego poczucie własnej wartości, wiara w siebie, przekonanie, że wszystkiemu podoła – rośnie natychmiast. Nieszczęśliwym jednak splotem okoliczności, my, kobiety, częściej po latach małżeństwa wpadamy bez gracji w rolę… zrzędy. Huku trybun w domu nie ma, jest Radio „Narzekam”.

A możemy przecież zostać żonami szczęśliwych mężczyzn, którzy widzą w naszych oczach swój blask. Jesteśmy dla nich tak ważne, że nasze uznanie nadaje sens ich staraniom.

Małgorzata Rybak

P.S. Przypomina mi się Mikal, żona króla Dawida, która śmiała się z niego, gdy tańczył przed Arką Przymierza i zebranym ludem. Ich relacja na zawsze pozostała bezpłodna. W duchowym sensie, relacja w której kobieta nie wzmacnia mężczyzny, by był nim bardziej poprzez jej uznanie, także staje się w jakiś sposób jałowa.

robert-lewandowski_26979293

Żródło obrazka TU.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s