Małgorzata Rybak

sylwestrowy słoik

Przeczytawszy ostatnio sporo na temat postanowień noworocznych, celów, planowania, strategii i zmian, doznałam pewnego zmęczenia materiału. Za to znalazłam przypadkiem w sieci słoik. Słoik, który wydał mi się łatwym sposobem na dużo radości.

Wyciągamy go dziś lub jutro. Do pustego słoika co tydzień wrzucamy kartkę z informacją, co dobrego się wydarzyło. Podejrzewam, że dodatkowe punkty w tej zabawie są za zdolność napisania czegoś także wtedy, gdy wszystko wydaje się pasmem niepowodzeń czy pechowych okoliczności.

W kolejnego Sylwestra trzeba wyjąć te karteczki i je odczytać, co może okazać się lepszym powodem do radości niż confetti. Dowodem także obecności bliskiego i kochającego Boga w naszym życiu, który troszczył się i prowadził, i w kolejnym roku również nie zrezygnuje z bycia najlepszym Ojcem.

Za rok dam Wam znać, czy mi się udało.

Małgosia Rybak

empty-jar

Reklamy
Ks. Jarosław Szymczak

Mieć czas

Tak o nim mówimy, że go mamy albo nie mamy, że się nam kończy albo go poszukamy. I sprawiamy wrażenie, że to my nim dysponujemy. Częściej jednak wychodzi, że to on robi z nami, co mu się rzewnie podoba—gonimy w piętkę, z niczym się już nie wyrabiamy, na nic już nie mamy czasu, usiłując złapać resztki snu, żeby jutro wstać wcześniej i może nadrobić dziś.

W tym całym gonieniu czasu pierwszy ginie „czas dla nas”. Bo jesteśmy przecież razem, bo w Święta pobędziemy więcej ze sobą, bo planujemy wyjście na Sylwestra i całą noc będziemy mieli dla siebie itd., itp. Zwykłe „kiedyś”, w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości, ma nam w cudowny sposób dostarczyć mnóstwo tego „czasu dla nas”. I głęboko w to wierzymy, że tak się stanie.

Prawda jest taka, że czas mają ci, którzy go planują. I zaczynają od tego, co najważniejsze. Jeśli praca jest najważniejsza (a jest przecież tylko ważna i potrzebna), to czas na nią będzie, jeśli mój mecz jest ważny, to czas się znajdzie, jeśli moja żona jest ważna, to czas uda się na to zorganizować. Czasem trzeba go poszukać w innym miejscu. Może zamiast idealistycznej wizji wspólnej kolacji łatwiej będzie zjeść razem śniadanie albo spotkać się na lunchu w mieście (znam takie pary, które tak się spotykają).

Czasem wystarczy na kilka minut wziąć w objęcia małżonkę, żeby jej podziękować za podejmowane wszystkie trudy; czasem wystarczy powiedzieć mężowi, że jest dla ciebie największym skarbem i potowarzyszyć mu przy stole, kiedy je późną kolację,  czasem…

Minuty poświęcone sobie nawzajem, minuty przeznaczone na „czas dla nas”, mają niezwykłą moc—spinają naszą tożsamość na nowo. Czynią nas prawdziwszymi.

Z pamięcią o Was w modlitwie

ks. Jarosław Szymczak