Ks. Jarosław Szymczak

Czas dla nas, gdy czasu nie ma

„Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować”. (Św. Paweł)

“Czas dla nas” może wyglądać rożnie, w zależności od tego, w jakim jesteśmy czasie: gdy go mamy w “obfitości” (weekend, wakacje, day off) czy też, gdy mamy czas “biedy” (terminowe tłumaczenie, końcówka projektu, czy extra busy time-jak na przykład dwa Programy na raz i jeszcze spotkania w każdej wolnej chwili). Oczekiwanie, że będziemy w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom niezależnie od tego, jaki aktualnie czas w nas panuje, jest po prostu nieporozumieniem.

Kiedyś mój kierownik duchowy mi powiedział: “kiedy nie możesz pościć tak, jak byś chciał, pość jak możesz.” Nasza wolność polega nie na tym, że nie mamy nic do roboty, tylko na tym, że wiemy jakich dokonywać wyborów, żeby ocalić to wszystko, co dla nas najważniesze.

Gdy mam dobrze poukładane priorytety, to zachowam to, co istotne, a to, co mniej, będzie mogło spokojnie poczekać na lepszy czas. Dokonując wyboru mojej tożsamości w czasie Programu (“mąż” jako pierwsza z nich), zaczynam patrzeć na różne okoliczności mojego życia pod kątem tego, kim jestem. Wtedy nawet kompletny “niedoczas” nie pozbawi mnie kontaktu z tymi, których kocham, choć będzie to trochę inaczej wyglądać w realiach życia.

Gdy nie możesz okazać swoim bliskim tego, jak bardzo ich kochasz – w sposób, w jaki byś tego chciał, to okaż im tak, jak możesz. Gdy płynie to z serca, zostanie przyjęte z wdzięcznością.

z pamięcią o Was

ks. Jarosław Szymczak

Ks. Jarosław Szymczak

Spowolnienie życia

To dla mnie w ostatnim czasie lotniska. Musisz być minimum 2 godziny wcześniej, wszędzie się czeka. Do odprawienia bagażu, do przejścia przez kontrolę paszportową, celną i jeszcze drugi raz przez security, żeby dostać się do swojego gate. I jeszcze czekanie na wejście do samolotu. Potem kilka godzin lotu, w czasie którego nie ma zbyt dużo okazji do aktywności.

Wczoraj zajęło mi to cały dzień. Rano długa droga na lotnisko w Meksyku, a później bardzo długa przerwa na lotnisku w Atlancie, bo jeszcze dodatkowo samolot do Omaha się spóźnił.

Jest więc trochę czasu na robienie „nic”. Co się zbyt często nie zdarza. Okazuje się, że samo siedzenie i czekanie może też być okazją do wyciszenia w sobie biegu, spokojnego poplanowania nadchodzących zajęć i spowolnienia swojego życia. Zwłaszcza jeśli ono ma tendencję do raczej szybszego tempa.

Każdy z nas ma takie swoje lotniska. Może to być jazda samochodem, prysznic, albo spokojne drugie śniadanie z robieniem „nic”. Może kilka minut spaceru? Warto korzystać z takich chwil. W zwolnionym tempie lepiej dostrzega się szczegóły. Jak choćby wspomniane przez Gosię w jej wpisie wewnętrzne zwycięstwa, które przychodzą tylko dzięki refleksji.

Z modlitwą za Was zawsze

Ks. Jarosław Szymczak