Małgorzata Rybak

o sztuce odmawiania – inaczej

Moi poprzednicy pisali ostatnio o priorytetach, o rzeczach pilnych i koniecznych, o decyzjach i wyborach jakie podejmujemy w tej sferze – a każdy z nas wie, ile potu, krwi i łez kosztuje mieszczenie w grafiku obowiązków, spraw, od których zależy dobrobyt innych, nasza słowność i poczucie integralności. Znamy doświadczenie zmęczenia tak wielkiego, że droga do spania wydaje się nie do przejścia, mimo że powinniśmy być w łóżku już od godziny czy dwóch. Zmęczenie jest niewidzialnym towarzyszem naszego grafiku, nieraz montowanego spontanicznie i ad hoc, a nieraz świetnie przygotowanego dzień, dwa dni czy tydzień wcześniej. I wiemy też, jak trudno się z tym towarzyszem żyje i jak potrafi sabotować nasze „ważne”, a nawet i te „pilne” zadania.

Przeczytałam kilka miesięcy temu coś, co dało mi zupełnie nową perspektywę w planowaniu. Stephen Covey napisał, że nie tyle chodzi o asertywność – która pozwoliłaby tak ochronić nasz kalendarz, by sprawy pilne (deadliny, praca, terminowe załatwienia z nożem na gardle) nie wyparły tych najwazniejszych (długofalowe projekty, film obejrzany z mężem i spacer, rozmowa z dziećmi). Nie chodzi o to, byśmy się spinali i uczyli technik pięknego odmawiania czy informowania, że się czegoś nie da. Covey pisze, że to nasze TAK dla rzeczy dla nas ważnych musi być wystarczająco głośne. Moje TAK dla rzeczy, których zaniedbanie dzisiaj przyniesie owoc za miesiąc, rok i życie (udane małżestwo, relacja z dziećmi, napisane książki, zrealizowane marzenia). Gdy moje TAK będzie we mnie fundamentalne, łatwo przyjdzie mi nie brać na siebie za dużo.

Znalazłam niedawno w sieci takie zdjęcie z niezbyt mądrego acz kultowego i zabawnego serialu Przyjaciele. „Bardzo bym chciała móc [to dla Ciebie zrobić], ale nie chcę”, mówi Phoebe poproszona o pomoc przy ślubie przyjaciółki. Jeśli kiedykolwiek usłyszycie, że odmawiam jakiejś prośbie czy pytaniu w ten sposób – nie obrażajcie się, cieszcie się razem ze mną, że wreszcie się nauczyłam!!! 🙂 Gdy powiem „chciałabym, ale nie mogę” – mówię o kresie swoich możliwości. Gdy mówię „nie chcę” – opowiadam Wam o swoich decyzjach i priorytetach, które uczynią mnie człowiekiem, jakim chciałabym w życiu być. Dla siebie, dla moich bliskich – gdy dam pierwszeństwo temu, czego nie warto odkładać na później.

Małgorzata Rybak

 

Reklamy
Ks. Jarosław Szymczak

Nowy Rok bieży

…a z nim nowe nadzieje i nowe perspektywy. Choćby miniony był bardzo dobry, ten nowy ma być jeszcze lepszy. Tylko trochę nie do końca wiemy, kto się ma tym zająć? Czy ten Nowy Rok, czy też my? W każdym razie życzeniowo chcielibyśmy, żeby on się sam takim lepszym stał i żeby nas przyjemnie zaskoczył.

A przecież to od nas w dużej mierze zależy, jakie strategie podejmiemy, w co się zaangażujemy i czy zbudujemy lepszy rok w oparciu o spójniejszą tożsamość. „Szczęśliwe związki nie spadają z księżyca” ani „happy relationships don’t grow on trees”, przypominamy na naszych Programach. 🙂 Wczoraj Gosia podała świetną strategię na ocalenie wszelkiego dobra, jakie dokonało się w ciągu roku; dziś z życzeniami, by nie zabrakło karteczek w żadnym z obszarów.

Życzę Wam, Kochani, w tym nowym roku dużo łagodności; szacunku, który otacza troską każdego; takiego daru z siebie, który zachwyca swoją radością; rytuałów, które zmieniają codzienność w święto; dialogu, który jest ciekaw drugiej strony i zjednoczenia, które oczyszcza każdy dar.

ks. Jarosław

(w drodze do Pustelni)