Family first

Jadąc z małej miejscowości pod Bogotą, gdzie spędziłem ostatnią noc intensywnego bardzo pobytu w Kolumbii, rozmawiałem z Camilo. Wraz z żoną, Sandrą, są jedną z par trenerskich w naszych Programach na Miłość i Życie (tam znanych jako Love and Life Programs). Camilo pracuje dla bardzo dużej amerykańskiej firmy IT, której jest przedstawicielem na Kolumbię i sąsiednie kraje. Jego szef urzęduje w Miami.

Bywa, że jego obowiązki muszą zostać na chwilę przerwane, bo zachodzi jakaś pilna rodzinna okoliczność. Kiedy pierwszy raz się to przydarzyło, zadzwonił do swojego szefa z informacją, że musi jechać z żoną i dzieckiem do lekarza. Usłyszał od swojego niego: „family first”. I na tym jest budowana kultura całej organizacji. Wie to każdy pracownik, że choć celem jest zysk i dobre relacje ze wszystkimi kontrahentami oraz ekspansja, ale nie za cenę utraty rodziny. Prosta i rzeczowa odpowiedź szefa na jego pierwszy telefon w trudnym momencie (żona dzwoni i mówi, że z córeczką coś się dzieje) sprawiła, że czuje się ze swoją firmą związany. Szef zaś nie ma problemów ze znalezieniem pracowników, a firma cieszy się bardzo dobrą renomą w branży.

W naszej książce opisujemy zdarzenie z życia naszego przyjaciela, które miało przebieg dokładnie odwrotny: szef uciął dyskusję słowami „business first”. Business first czy family first nie jest pytaniem o czas i moje zaangażowanie – jest podstawowym pytaniem o moją tożsamość. Jako family man mogę wnieść do mojej firmy ogromnie wiele wartości, jako business first wniosę do mojej rodziny tylko sprawne zarządzanie. I raczej nie będzie ono tym, czego moja rodzina ode mnie przede wszystkim oczekuje.

Ks. Jarosław Szymczak