Poniedziałek – Kuba, wtorek – Julcia, środa – Szymon, czwartek – Jarek, piątek – Michał

Tak mogłaby wyglądać przykładowa lista spotkań pracowitego ojca rodziny. Jak odpowiedzieć na wszystkie potrzeby domu i każdego z dzieci, które cieszą się na widok taty wracającego z pracy i mają nadzieję spędzić z nim trochę czasu? O ile już się nie nauczyły, że tata „nie ma czasu”, „jest zmęczony” i trzeba „dać mu spokój”. Wtedy nawet nie ruszą się z pokoju, kiedy tata wraca do domu, żeby się z nim przywitać.

Zamiast więc dzieci potraktować krótko i pobieżnie (zwłaszcza te starsze), a najmłodszemu drobiazgowi ofiarować więcej, bo bardziej się tego domaga, można zaplanować każdy dzień tygodnia na trochę dłuższe spotkanie z każdym dzieckiem.

Pół godziny to nie jest wiele, zwłaszcza dla wszystkich dzieci – ale dla jednego dziecka to już całkiem sporo. I każde z dzieci wie, że będzie miało „swój” dzień. Czy będzie to wspólne majsterkowanie, czy gra w ping-ponga, czy wycieczka rowerowa, czy lektura bajki, to już zależeć będzie od własnej pomysłowości.

Ks. Jarosław Szymczak