Małgorzata Rybak

Przeprowadzka

Drodzy Czytelnicy,

Szukając Bożych wezwań, które ocalają to, co w człowieku najbardziej kruche, żywe i zgodne z wartościami, a także formułując życiową misję i licząc czas, jaki został (a ponieważ „raz się zyje”, warto zakładać, że być może nie zostało go za wiele), przeniosłam się ze swoim pisaniem do nowego projektu, zorientowanego na tworzenie trwałych więzi i skuteczne działanie. Zafascynowana praktyką, jaka do tego prowadzi, uczę się tego nieustannie, sama i wspólnie z grupami warsztatowymi.

Piszę nadal o tym, co wzbogaca relacje, choć na ten moment – może w wyniku ogromnie trudnych doświadczeń i cierpienia, jakie jest z nimi związane, a jakiemu nasza rodzina wspólnie stawia czoła – dużo miejsca poświęcam fundamentalnej relacji z samą/samym sobą, przekonań i granic. Z grubsza bowiem to, jacy jesteśmy dla siebie samych, przekłada się na nasz stosunek do innych ludzi. I to nie tych obcych, napotykanych licznie gdzieś na zewnątrz naszego życia, którym w 5 sekund możemy dać poczucie, że są kochani i niesamowici*, ale do tych najbliższych, których widzimy co dzień, których słabości nosimy na sobie i z którymi wspólnie tworzymy DOM. Dom ma w sobie tyle miłości, ile przepracowania własnego trudu i własnych obciążeń potrafimy mu ofiarować.

Piszę także nadal o budowaniu środowiska pracy i zespołu, o stylach etycznego przywództwa spójnego z wartościami i opartego na szacunku.

Zapraszam serdecznie na nową stronę, na której obecna jestem od maja 2017 roku, nadal w pisaniu poszukując inspiracji do życia, a w życiu – do pisania (KLIK).

Dziękuję za Waszą obecność po drugiej stronie słów – i do zobaczenia 🙂

Małgorzata Rybak

*o wypaleniu, jakie idzie za takim stylem funkcjonowania, wspaniale pisze Linda Niequist w książce Piękne życie.

animal-2581750_960_720

 

Reklamy
Małgorzata Rybak

o sztuce odmawiania – inaczej

Moi poprzednicy pisali ostatnio o priorytetach, o rzeczach pilnych i koniecznych, o decyzjach i wyborach jakie podejmujemy w tej sferze – a każdy z nas wie, ile potu, krwi i łez kosztuje mieszczenie w grafiku obowiązków, spraw, od których zależy dobrobyt innych, nasza słowność i poczucie integralności. Znamy doświadczenie zmęczenia tak wielkiego, że droga do spania wydaje się nie do przejścia, mimo że powinniśmy być w łóżku już od godziny czy dwóch. Zmęczenie jest niewidzialnym towarzyszem naszego grafiku, nieraz montowanego spontanicznie i ad hoc, a nieraz świetnie przygotowanego dzień, dwa dni czy tydzień wcześniej. I wiemy też, jak trudno się z tym towarzyszem żyje i jak potrafi sabotować nasze „ważne”, a nawet i te „pilne” zadania.

Przeczytałam kilka miesięcy temu coś, co dało mi zupełnie nową perspektywę w planowaniu. Stephen Covey napisał, że nie tyle chodzi o asertywność – która pozwoliłaby tak ochronić nasz kalendarz, by sprawy pilne (deadliny, praca, terminowe załatwienia z nożem na gardle) nie wyparły tych najwazniejszych (długofalowe projekty, film obejrzany z mężem i spacer, rozmowa z dziećmi). Nie chodzi o to, byśmy się spinali i uczyli technik pięknego odmawiania czy informowania, że się czegoś nie da. Covey pisze, że to nasze TAK dla rzeczy dla nas ważnych musi być wystarczająco głośne. Moje TAK dla rzeczy, których zaniedbanie dzisiaj przyniesie owoc za miesiąc, rok i życie (udane małżestwo, relacja z dziećmi, napisane książki, zrealizowane marzenia). Gdy moje TAK będzie we mnie fundamentalne, łatwo przyjdzie mi nie brać na siebie za dużo.

Znalazłam niedawno w sieci takie zdjęcie z niezbyt mądrego acz kultowego i zabawnego serialu Przyjaciele. „Bardzo bym chciała móc [to dla Ciebie zrobić], ale nie chcę”, mówi Phoebe poproszona o pomoc przy ślubie przyjaciółki. Jeśli kiedykolwiek usłyszycie, że odmawiam jakiejś prośbie czy pytaniu w ten sposób – nie obrażajcie się, cieszcie się razem ze mną, że wreszcie się nauczyłam!!! 🙂 Gdy powiem „chciałabym, ale nie mogę” – mówię o kresie swoich możliwości. Gdy mówię „nie chcę” – opowiadam Wam o swoich decyzjach i priorytetach, które uczynią mnie człowiekiem, jakim chciałabym w życiu być. Dla siebie, dla moich bliskich – gdy dam pierwszeństwo temu, czego nie warto odkładać na później.

Małgorzata Rybak